Operator to jest ktoś czyli dymiczacha

Co znaczy maszyna bez operatora? Nic. Co znaczy operator bez maszyny? Nic. Co znaczy przedsiębiorca bez dobrego operatora? Nic. Co znaczy operator bez dobrego pracodawcy? Nic.
Co wreszcie znaczy przedsiębiorca bez dobrego dostawcy maszyn i odwrotnie co by robił dostawcy nie mając klienta? Znowu nic….. Te trzy podmiotowości kształtują branżę operatorów maszyn roboczych, gdyby choć jednej zabrakło to właściwie można by sobie darować te „rozkminy”. I teraz wyobraźmy sobie takie dwie sytuacje. Pierwsza: Przedsiębiorca siedzi sobie za biurkiem gdy wchodzi operator do gabinetu (bez pukania) i z całkowitą rzetelnością wypowiedzi oznajmia ” trzeba kupić nową maszynę”, szef wstaje z za biurka i mówi „świetny pomysł, nie pytam nawet czy przemyślałeś to, czy to w ogóle jest potrzebne bo przecież ty wiesz najlepiej czego ci potrzeba, co wybrałeś?”. Operator robi minę zapowiadającą niespodziankę i dobitnie stwierdza „tyyyyyyllllllllkkkkkooooooo maszyna marki KOKOROKO”. Szef siada z wrażenia i po osiągnięciu efektu wow mówi krótkie „OK”. No jasne, przecież OPERATOR TO JEST KTOŚ – świetnie ocenia sytuację, pracuje tak, że ma do niego pełne zaufanie. Krótki telefon i za dwa miesiące pojawia się pachnąca i świeżutka „dziewica” marki KOKOROKO. Operator podchodzi do maszyny i mówi „yyyyy szefie ale ta maszyna jest uszkodzona”……. szefu zastrzygł wąsem, wziął telefon do ręki i zadzwonił do dostawcy…. „Halo serwis? Mamy taką małą awarię”. Za trzy dni przyjechał serwis zrobił co miał zrobić a maszyna rozpoczęła swoje pierwsze zadanie…. Prawda że tak byłoby fajnie? Pewnie, że tak ale w każdy z tych podmiotów to tylko człowiek więc trzeba tu przytoczyć drugą sytuację. Szef podejmuje decyzję o zakupie maszyny….. operator dowiaduje się że będzie to maszyna marki KOKOROKO i czeka na jej dostawę. Przyjeżdża „laleczka”, przedstawiciel wręcza torebkę z gadżetami a operator zakłada nową czapeczkę z logo KOKOROKO. Spogląda na maszynę i zauważa, że jest uszkodzona i krzyczy „szefie dzwonimy do tych złodziei bo nam jakiś szmelc przysłali. Albo nie, lepiej ich załatwię” wyciągając smartfona. „Mamy tu taką grupę, gdzie zaraz zrobimy z nimi porządek”……. zaraz po wysłaniu kilku zdjęć na fejsa odzywa się dostawca maszyny KOKOROKO ale o dziwo dzwoni do szefa mówiąc ” no Panie kochany my jeszcze nic się nie dowiedzieliśmy a już cała Polska Operatorska na nas psy wiesza, jutro u Pana jesteśmy”. Operatora telefon milczy….pojawia się szef dystrybutora i omijając operatora wita się ze swoim klientem – szefem. Szef nie patrząc na operatora przyjmuje butelkę koniaku i idą obaj do biura gdzie długo rozmawiają co chwila śmiejąc się z całej sytuacji. Operator wraca do domu bo już ciemno i jeszcze zaczyna padać….zadaje sobie pytanie „kim ja dla nich jestem, no kim?”. I TERAZ MAŁY MORAŁ CHOĆ TO NIE BAJKA, OPERATORA OMINIE DYSTRYBUTOR i SZEF ZA POMOCĄ KOKOROKO CZAPKI…..

P

Dodaj komentarz